Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1839 postów 6 komentarzy

Prawna ochrona pracownika odchodzi w niebyt

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy kodeks pracy jest potrzebny?

Pierwszym etapem jest zastępowanie umów na czas nieokreślony, umowami na czas określony (takie umowy można rozwiązywać bez uzasadnienia i bez odprawy).

 

W latach 2000-2010 r. liczba osób pracujących na takich warunkach wzrosła w Polsce czterokrotnie. Już 27 proc. wszystkich pracowników ma umowę na czas określony i jest to najwyższy odsetek w UE.

 

Słabnie także sądowa ochrona pracowników. Ostatnio zlikwidowano 79 ze 159 wydziałów pracy w sądach rejonowych, co wydłuży czas oczekiwania na wyrok.

 

Tam gdzie pracodawcy, ze względu na przepisy prawa, muszą zatrudniać na etat, jak najszybciej zastępują pracowników maszynami. Zwróćmy uwagę, że coraz częściej spotykamy się w supermarketach z samoobsługowymi kasami czy też tankujemy na samoobsługowych kasach.

 

W praktyce ochrona prawna pracownika działa podobnie jak płaca minimalna: chroni tych co pracę mają, ale zmniejsza poziom zatrudnienia w gospodarce, bo podnosi koszty pracy.

 

Czy może istnieć nowoczesne, bogate państwo, w którym pracownik nie ma specjalnej ochrony? Otóż może. W USA praca etatowa, w rozumieniu europejskim, praktycznie nie istnieje. Pracownik nie ma płatnych wakacji, nie ma płatnego urlopu rodzicielskiego, może w każdej chwili wylecieć z pracy po usłyszeniu „you`re fired”.

 

Mimo tego np. w XIX w. w USA robotnicy zarabiali znacznie więcej, niż w Wielkiej Brytanii. Dlatego, że jeżeli nie byli zadowoleni z płacy to rzucali robotę i wyjeżdżali na tzw: „dziki zachód”, gdzie w ramach promocji osadnictwo można było za darmo dostać ziemię (podobny efekt, można było zauważyć w Polsce w 2004 r., kiedy tysiące osób wyjechało do pracy w krajach UE a pracodawcy w kraju musieli podnosić pensję, by ich zatrzymać).

 

W Polsce państwo swoimi działaniami (biurokracja, wolne sądy, niespójne prawo, wysokie podatki itd.) podniosło ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej i zmniejszyło liczbę powstających nowych firm. W ten sposób doprowadziło do zmniejszenia popytu na pracowników i osłabiło ich pozycję na rynku pracy.

 

Największym wrogiem pracownika w Polsce nie jest więc pracodawca tylko nieudolne państwo.

 

KOMENTARZE

  • AUTOR
    Jasne, pelne prawa i władza nad zyciem robola-niewolnika w rece pana-praco"dawcy" (sorry, a własciwie co on DAJE?).

    A robol niech codziennie kladzie sie spac z mysla, czy jest po co rano wstawac z wyra.

    Bierzesz pan pod uwagę, ze wprowadzenie takiej dziczy w polskich realiach - w polaczeniu z brakiem placy minimalnej - oznacza sprowadzenie MILIONÓW pracowników do roli szmat i podnozków, ktorymi wladcy i wlasciciele beda wycierac sobie ublocone trzewiki ze skory krokodyla?

    Pani nie widzisz mentalnosci polskiego przelozonego, w ktorej zaswoje PRZYRODZONE PRAWO uznaje on ponizanie i traktowanie podwladnego za istote nizszej rangi?

    O czym my mowimy?

    Realia masz pan doskonale pokazane w "Ziemi obiecanej" miszcza Wajdy.

    Praktycznie NIC SIE NIE ZMIENIŁO.
  • @MisQot
    Niech Cię po główce bidaczynko Kalisz z Palikotem i Sierakowskim pogłaszczą.

    Chociaż pożytecznych idiotów im nie brakuje, przyjmą chętnie każdego następnego.
  • @nonscolar
    Zapomniałem dopisać - znani powszechnie i niestrudzeni obrońcy robotników i praw człowieka.
  • Pitu pitu
    Pisanie takich ogólników o Polsce jest pozbawione sensu.
    Rozpiętość różnych sytuacji jest tu bowiem ogromna.
    Od prawie socjalistycznych warunków w niektórych urzędach, po niewolniczą pracę.
    Byłem kiedyś w Niemczech i widziałem jak tam wygląda praca.
    Moi krewni i znajomi pracują w różnych miejscach świata (także za oceanem). Tego nie da się porównać do Polski.
    Moja znajoma studiowała w USA i pracowała tam w czasie studiów. Później wróciła do Polski. Po roku pracy wyjechała z powrotem. Mówiła, że coś takiego jest w USA nie do pomyślenia. Normalnemu Amerykaninowi nie mieści się w głowie, że można nie zapłacić za pracę, a to co u nich uznaje się za mobbing, to u nas byłoby "niewinnym" żartem. Nie mówiąc już o pytaniach osobistych przy rekrutacji.
    Owszem - jak komuś nie pasuje pracownik, to mu po prostu dziękuje płacąc najczęściej do końca tygodnia. Ale tam do niedawana było 2% bezrobocia, a za założenie firmy państwo nie karze obywateli.
    Przyrównywanie sytuacji naszych krajów tylko przez pryzmat praw pracowniczych jest absurdem godnym liberała.
  • @jurekw
    USA z XIX wieku ma się nijak do USA dzisiaj...

    Mamy dzisiaj w Polsce trzy razy większe bezrobocie wśród młodych niż starszych i to mimo ogromnego odpływu młodej emigracji na zachód.
    Każda podwyżka płacy minimalnej blokuje miejsca pracy dla młodych.
    Każde ograniczenie zwalniania pracowników powoduje wzrost kosztów i osłabienie konkurencyjności firm.

    W normalnym państwie pracodawca zwalnia złego pracownika i zatrudnia lepszego, w normalnej gospodarce to pracodawcy dają podwyżki pracownikom za ich efektywność pracy, a nie państwo przez odgórne podwyżki niewspółmierne do potrzeb.

    Pracownik zyskuje na tym, że pracodawca ogranicza koszty produkcji by zainwestować w park maszynowy, zwiększyć produktywność firmy, bo to pozwala mu kupić więcej za te same pieniądze.

    Każde ograniczenie pracodawcy odbija się właśnie na pracowniku, bo premiuje to nierobów, zwiększa koszty produkcji, wymusza na pracodawcy omijanie podatków, kombinowanie, zwiększanie produktywności przez zrzucanie dodatkowych obowiązków na mniejszą załogę bez żadnych podwyżek za zwiększenie zakresu obowiązków.

    Są też inne chore skutki takiego etatyzmu.
    Mamy np. patologię związaną z zatrudnianie na staż, na umowę na czas określony po czym zwalnia się i zatrudnia kolejnego stażystę...
    Albo wykorzystywanie chorego systemu emerytalnego przez ponowne zatrudnianie pracownika po jego przejściu na emeryturę.

    Co do umów na czas określony to przynajmniej były formą ograniczania kosztów, choć mają też złe skutki.
    Tyle, że nie można usuwać złej formy wsparcia pracodawców nie dając nic lepszego w zamian.
  • @jurekw
    praca to towar niesamowicie deficytowy. dlatego zezwierzecenie relacji. dodac do tego postawe:"jestes frajerem skoro nie wykorzystujesz innych na wszelakie sposoby"
  • @iamtheone
    Jeśli już uznać pracę za towar, to wręcz odwrotnie: jest go w nadmiarze (choć często nie ma akurat tego, co potrzebujemy).
  • @BlueKnight
    To temat szeroki i trudny. Z częścią pańskich uwag mogę się zgodzić, z innymi nie.
    Przede wszystkim mitem jest, że to ograniczania kodeksowe są główną przyczyną złych warunków pracy. W Polsce przede wszystkim generalnie trudno jest prowadzić biznes. Stres z tym związany przenosi się często na pracowników. Ale to zależy w głównej mierze od kultury osobistej, której naszym nowobogackim nierzadko brakuje. Odnieść sukces (od zera do milionera) i się nie ześwinić to wielka sztuka. Typowy polski biznesmen, który osiągnął coś więcej niż wegetującą firmę, musiał poświęcić życie rodzinne i osobiste. Empatia wobec pracowników jest więc u niego zerowa. Poza tym część pracowników pamięta jeszcze czasy socjalizmu i z nimi rzeczywiście bywają problemy. Daje to łatwe usprawiedliwienie.
    W swojej karierze zawodowej pracowałem w różnych formach dla 100-200 firm (głównie małych i średnich). W żadnej z nich nie było związków zawodowych, a o "Kodeksie pracy" przypominano sobie głównie przy okazji wywalenia z pracy. W skrajnych przypadkach pracownicy byli zamykani w firmie do zakończenia zlecenia. Widziałem przedsiębiorstwa w których ludzie bali się wyjść na korytarz (nawet załatwianie potrzeb biologicznych było problemem). W jednej z firm cała załoga się zbuntowała ogłaszając strajk. Pracodawca zwolnił ich wszystkich. Inspekcja pracy? Bez żartów. Jeśli ktoś zatrudnia więcej niż 100 osób, może to mieć w d....
    Tak wygląda rzeczywistość na prowincji. Może w dużych miastach jest inaczej.

    Najważniejsze jednak jest coś innego. Młodzi ludzie nie powinni wisieć u klamki naszych nowobogackich, tylko zakładać firmy i robić własne biznesy. Likwidacja składki ZUS z dnia na dzień by uzdrowiło sytuację.
  • @ Autor
    Całkowicie się zgadzam.
    Ale jak się poczyta komentarze, to widać, że niektórzy nie rozumieją podstawowych spraw. Komuna sieje spustoszenia w głowach następnych pokoleń.
    Pracodawca, to niekoniecznie skąpy i nieludzki grubas z cygarem w zębach. To także właściciel straganu warzywnego, który zatrudnia dla siebie pomoc. Natomiast pracownik, to niekoniecznie robol machający łopatą, ale także dyrektor banku. I nikt tu nikomu łaski żadnej nie powinien robić. Pracownik wybiera taką pracę, gdzie mu zapłacą więcej, natomiast przedsiębiorca zatrudnia takiego, któremu zapłaci jak najmniej. To chyba logiczne?Pracować się powinno wg takiej umowy, jaka zadowala obydwie strony. I kropka. Państwu nic do tego.
  • @Mirek-S
    Przyjedź chłoptasiu na Podkarpacie, najlepiej gdzieś z 50 km od Rzeszowa i pokaż jak to się wybiera pracę w której lepiej płacą.
    Co za debil.
  • @jurekw
    To zabierz frajerze dupę w trok i jedź pod Warszawę, a nie - siedzisz w jakiejś stodole pod Rzeszowem i płaczesz.
  • @jurekw
    Aha - trochę kultury by ci się przydało, bo z takim chamstwem, to nawet cię nie wezmą do zamiatania ulic.
  • rząd jest winny
    zamiast zajmowac się dążeniem do rozwoju gospodarki i spadku bezrobocia co jest ze sobą powiązane oni bawią się w gierki polityczne a gdy braknie kasy to najprościej podnieść podatki - zero wysiłku umysłowego i efekt odwrotny bo to powoduje wzrost szarej strefy,zwolnienia,wzrost cen i zachamowanie rozwoju firm. Tak że rząd mysli głównie o swoim tyłku o tu i teraz. Kiedy wreszcie do władzy dojdą mądrzy ludzie ,którzy wiedzą że zwalczanie bezrobocia, obniżanie podatków, upraszczanie prawa, zmniejszanie biurokracji i udogodnienia dla firm np.przez nieoprocentowane kredyty dla firm dadzą rozwój kraju - ludzie mają pomysły na rozkręcenie działalności ,brakuje im tylko kasy, dać im a gospodarka rozkwitnie co zmniejszy bezrobocie co spowoduje że ludzie będą miec wiecej kasy i będą więcej kupowac co będzie nakręcać gospodarkę.
  • Autor
    "Pracownik nie ma płatnych wakacji, nie ma płatnego urlopu rodzicielskiego, może w każdej chwili wylecieć z pracy po usłyszeniu „you`re fired”. Co też Pan pisze ? O takim stanie rzeczy marzą Republikanie w USA, ale - póki co - tak nie jest ! Tyle w tym prawdy, co w twierdzeniu, że w Stanach nie ma państwowych emerytur, a jednak są ! Jeśli chodzi o prawo pracy, to w USA jest ono stanowione w zakładowych układach zbiorowych pracy, i tam ustanawia się okres wypowiedzenia. Rzecz jasna, jeśli nie ma układu zbiorowego, to nie ma też prawa pracy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930